Oj, dzieje się

1. Wybieram się do Miasta.
W tym celu udałem się we czwartek na Centralny celem nabycia biletu. W kasie międzynarodowe relikt poprzedniej epoki poinformował mnie, że bilet kosztuje 569, 97 (oczywiście w jedną stronę) Chyba kogoś po…..gięło. Gdy tydzień temu sprawdzałem KLM na koniec września, to bilet (w obie strony) kosztował 150 euro. W zarzadzie PKP musi pracować jakiś wybitny ekonomista, zwolennik zdrowej konkurencji i entuzjasta ofensywy cenowej.  Nie muszę chyba dodawać, że PKP moich pieniedzy nie zobaczyły.

2. W piątek udałem się na działkę do znajomej. Było nas kilka sztuk. Pogadaliśmy, pograliśmy w karty, pojedliśmy, pośmialiśmy się ze wszystkiego i z samych siebie. Wchodząc w interakcje z innymi dowiedziałem się kilku rzeczy o samym sobie – a ten rodzaj wiedzy zawsze jest pożądany – oraz o innych (z której to wiedzy byłby w kilku przypadkach skłonny zrezygnować). Natura ludzka jest jednak czasami zbyt fascynująca, by ją oceniać. Lepiej postawić piwo w chłodzie, zaszyć się gdzieś i oddać rozkoszom biernej obserwacji.

3. Na IS wiadomość, jakiej bym się w życiu nie spodziewał. Pozytywna, ale szok pozostał ;)

4. Powoli wchodzę w rytm korepetycyjny – dziś 2 h z licealistą. Acha, poprzedni chętny 2go września zaliczył na 4.

5. Dowiedziałem się, że ‘niezła ze mnie dupa’. Cóż, nie spodziewałem się, bo to jednak rzecz gustu, ale zawsze miło, miło :)

6. Jestem padnięty i w sumie zadowolony z weekendu. Książki czekają.

A obrazek, jak to u mnie, bez związku.
Rada wojenna na pokładzie ‘Siedmiu Prowincji’ 10 czerwca 1666 Willem van de Velde Starszy (ca. 1666-67).

Z prawej Siedem Prowincji, okręt admiralski de Ruytera. Z lewej Delft Jana van Nesa. W środku (na lewo) Utrecht kapitana Hendrika Gotskensa oraz Eendracht admirała Aerta van Nesa, po de Ruyterze najstarszego rangą. Obraz przedstawia sytuację z wieczora poprzedzającego Bitwę Czterodniową.

~ - autor: Kallipygos w dniu niedziela, wrzesień 6, 2009.

Odpowiedzi: 12 to “Oj, dzieje się”

  1. ad 1. znaczy się, do Rzymu jedziesz? ;)

    ad 2. ogóle skłaniam się coraz bardziej ku koncepcji, żeby wiedzę o innych zachowywać jednak dla siebie. choć trudne to jest czasem.

    ad 5. patrz, a jak ja mówiłam, to nie wierzyłeś :p

  2. Droga Synafio,

    ad 1. Mówimy ‘Miasto’ – myslimy ‘Amsterdam’.
    ad 2. To prawda, czasem lepiej zachować to dla siebie nawet, jeśli straszne ;)
    ad 3. Wiesz, jeśli się do mnie o czymś mówi odpowiednio długo, to pewne fakty się przecisną. Poza tym, od chłopa to jakoś tak inaczej….nie, żebym Cię deprecjonował, nic z tych rzeczy.

  3. Drogi Kallpiygosie,

    Jak filolog mówi Miasto, to myśli Urbs, a jak myśli Urbs, to znaczy Rzym :P

  4. Droga Synafio,

    przede wszystkim należy Ci się kara za zrobienie błędu w moim nicku ;)
    Po drugie, jako osoba zakochana w A’damie, mam prawo wprowadzić pewne korekty do tego, o czym i jak myśli filolog.

  5. W kwesti excuze le mot, dupy, to ja też o tym mówiłam, ale nieco inaczej i też jakoś bez odzewu;-)
    W kwestii Miasta, to przywieź mi stamtąd cokolwiek. Może być odrobina wolności;-)
    a w kwestii wiedzy o innych, hm, czasem lepiej nie wiedzieć. ALbo tak drogo za tę wiedzę nie płacić.

  6. Drogi Kallipygosie,

    ad 1. Co oznacza “Mówimy Miasto – myślimy…”. Kto jeszcze tak myśli, kiedy to mówi? Chyba, że ostatnio doznałeś nagłego rozdwojenia jaźni, zostałeś natchnięty skromnością Cycerona lub wyniesiony do niezwykłych godności (w naszych czasach to już tylko kościelnych chyba). Jeśli to ostatnie, poinformuj nas (tu mam na myśli nie tylko siebie, ale całe grono innych ludzi) koniecznie, abyśmy się do Ciebie godnie mogli zwracać, np. Czcigodny Pani, Szlachetny i potężny Panie albo prosto: Wasza Miłość.

    Ponadto, czy są jakieś powody (rzecz jasna może nie być żadnych), aby szczególnym umiłowaniem darzyć właśnie Amsterdam? Jeśli są, chętnie się z nim zapoznam, bo jako osoba, która nigdy tam nie była, mogę powiedzieć tylko, że to miasto zdaje mi się całkiem nijakie i w mojej świadomości funkcjonuje tylko jako cień potęgi kolonialnej, w której prym i tak przyznaję Lizbonie.

    Ukłony.

  7. —-> Sykofanto

    To było nawiązanie do ‘myślimy – Partia, mówimy – Lenin’ i na odwrót, Ot, taki żarcik sytuacyjny.

    Co do umiłowania Amsterdamu, to uchylę się od tłumaczenia; mogę Cię jednak zapewnić, że nie chodzi o potęgę kolonialną.
    Powiem tak: pojedź, pomieszkaj – może Ciebie też trafi. Jeśli nie – świat się nie zawali.

    Być może kiedyś pojawi się jakaś spójna notka o mej miłości do A’dama*. Może. Jeśli jednak już teraz pragniesz wiedzieć, czemu inni go kochają, to zapraszam na Obywatela IV RP.

    *taki fleksyjny psikus

  8. Wiesz, tak się zapytałem, bo ja wiele miast chciałbym odwiedzić, wielką miłością darzę Paryż, ale moje serce i dusza zawsze pozostają w Warszawie – to fakt, że trochę bardziej w tej zupełnie mi nie znanej, przedwojennej, której tajemnice da się jeszcze odkrywać obecnie, ale jednak nigdy nie zamienię swojego przywiązania do Warszawy i do tego kraju, może małostkowego, pełnego ciemnoty i zacofanego, na tak szczere przywiązanie do innego miejsca. Brzmi to bardzo patetycznie, trochę zresztą takie jest. Ale nic nie poradzę, mimo moje szczerej nienawiści do głupich ludzi zamieszkujących ten kraj, nie jestem w stanie nie znosić jego samego. Zresztą wmawianie sobie, że gdzie indziej nie ma głupich ludzi, jest chyba oszukiwaniem samego siebie.

  9. eeej.. ale zważając na nick, to chyba nie dziwne że Ci ktoś powiedział że “fajna z ciebie dupa”, nie?

  10. Alez szkoda,ze nie interesujesz sie dziewczynami:(

  11. Sabriel, o ile znam Autora, to On się bardzo interesuje dziewczynami. Tylko nie w tym sensie, co Ty myślisz;-)

  12. —-> Sabriel

    Czemu szkoda?

Dodaj komentarz