Jestem Brüno – gołąbek pokoju

UWAGA!!!! NOTKA ZDRADZA TREŚĆ FILMU “BRÜNO”.

W niedzielę udaliśmy się wesołą, homiczą gromadką do kina. Było nas sztuk kilkanaście – im większa próbka, tym dokładniejszy wynik, a chcieliśmy przekonać się, czy film rzeczywiście jest tak homofobiczny/utrwala złe stereotypy/robi homikom czarny PR i generalnie jest to taka hańba, zdrada i Targowica wobec wszystkich osób homoseksualnych, jak wieść gminna niesie.

Film składa się szeregu krótkich scenek, nie będę zatem opisywał po kolei wszystkich (tylko kilka) – bo i po co – jedynie postaram się odnieść do całości.

Jeśli ktoś myśli, że film jest homofobiczny, to musi pomyśleć raz jeszcze, a jeśli się nie uda, to znów spróbować, bo oznacza to, że z myśleniem ma problem.
Owszem, jest to satyra, ale moim zdaniem na homofobów właśnie, tudzież na heteryków, którzy może do homików nic nie mają, ale uważają, że fajnie się z nich pośmiać.
Publiczność – w większości heteroseksualna – bawi się świetnie. Stereotypy na temat gejów leją się z ekranu, niczym woda z  dziurawego dzbanka, więc ubaw po pachy (dla nas zresztą też, bo te same stereotypy wchodzą w grę na naszych zlotach ;) ) Zdarzają się jednak momenty, w których ci nieszczęśni, ciężko doświadczeni prze los ludzie mają ostry problem. Widać to zwłaszcza w trzech scenkach: impreza dla swingersów, męscy myśliwi oraz nawalanka u Heteroseksualnego Dave’a.

Swingersi.
Nie wiem, jak to jest, ale o ile śmianie się z dwójki przegiętych gości udających stosunek homoseksualny wychodzi heterykom tak, jakby nic innego w życiu nie robili i zęby na tym zjedli, o tyle śmiech z sexu hetero jest dla nich czymś nowym, nieznanym i chyba niebezpiecznym. O ile nasze dwa rzędy – byliśmy rozsadzeni na dwa kolejne – zanosiły się od smiechu, bez względu na to, czy prezentowano nam seks hetero, czy homo – o tyle reszta sali kapitulowała przy heteroseksualnych zalotach. Dziwni jacyś :)

Myśliwi.
Znowu – na ekranie, wśród grupki męskich bohaterów konsternacja. Padł zwykły, niewinny tekst o gejach. Taki ‘z męskiej szatni’. Tylko w tym momencie wypowiada go homik. Nasze dwa rzędy ryczą, ale reszta kina jakaś taka cicha.

Heteroseksualny Dave.
Uważam, że dla każdego heteryka zobaczenie sali wypełnionej po brzegi ‘prawdziwymi, konserwatywnymi heteroseksualistami z Południa’, których twarze wykrzywia nienawiść, którzy zachowują się jak zwierzęta, którzy płaczą i głosem skrzywdzonego dziecka piszczą ‘łeeeeee, w Arkansas nie ma ciot, łeeeeeee’, a wszystko tylko dlatego, że na arenie dobiera się do siebie dwóch facetów, jest niezapomnianym przeżyciem. Gdyby mi pokazano jakąkolwiek scenę, w której homoseksualiści byliby tak zohydzeni, jak heteroseksualiści w tej konkretnej, to naprawdę miałbym problem z szacunkiem do samego siebie. Scena jest potworna, bo prawdziwa.
Po prostu w kwestii gejów film jedzie po stereotypach, heteryków (homofobów) pokazuje zaś takimi, jacy są i nie jest to korzystne ujęcie :)

Poza tym, odłożywszy na bok ważkie kwestie stereotypów, homików, etc., film jest po prostu śmieszny. Jasne, poczucie humoru mamy różne, ale sądząc po perlistym śmiechu moich towarzyszy, nie tylko ja się świetnie bawiłem.

Kończąc pragnę raz jeszcze zapewnić wszystkie homiki, które filmu nie oglądały, że krzywdy on im żadnej nie zrobi, o ile tylko mają do siebie trochę dystansu i potrafią się zdobyć na autoironię. Naprawdę, akurat my się tego filmu obawiać nie musimy.

~ - autor: Kallipygos w dniu wtorek, lipiec 14, 2009.

Odpowiedzi: 3 to “Jestem Brüno – gołąbek pokoju”

  1. na film się wybieram i chętnie obejrzę:)

  2. hmm. Sie pomysli.

  3. Nareszcie cos wiem;-) Swingersi to jest para, która się lubi soba dzielić w większym gronie;-)

Dodaj komentarz