Anonsik

Jakiś czas temu mój znajomy założył bloga Spoza Środowiska, na którym umieszcza różne kwiatki z działu ogłoszeń homo-portali. Dziś, po przeczytaniu kolejnej porcji, też na takowy portal wszedłem, żeby zobaczyć, co też tam ciekawego się pojawiło.

A pojawiło się to:

Kategoria: Szukam Partnera
Miasto: Kraków Polska
Województwo: mazowieckie
Imię: Facet
Zainteresowania: sport, basen siłownia, rower, góry, aktywny wypoczynek, internet, muzyka, film ..

Treść (zachowano oryginalną pisownię):

Normalny podobno fajny facet, dbający o wygląd, koleś bez przegięć
skojarzeń, zniewieściałości, spoza gejklubów, środowiska
ceniący szczerość, zaufanie, lubiący sport, podróże, wypady za
miasto, aktywny wypoczynek jak i domowe zacisze, nie lubiący nudy
POZNAM: normalnego,
szczerego, młodszego (do26lat) kumpla, przyjaciela, kochanka – marzenie
to
wszystko to w jednej osobie, kogoś spoza środowiska, kogoś
nieprzegiętego, kto nie emanuuje swoja orientacją po kim nie widać na
ulicy od
razu z wyglądu ubioru stylu czy zachowania “ooo gejek spaceruje”,
kogoś komu zamiast rzeszy znajomych pseudo przyjaciół ze
środowiska wystarczy jeden facet, nie ukrywam kogoś ze spoko
wyglądem, charakterem, lubiącego sport, kolesia umiejącego się
zachować,
nie chce obciachowca czy gwiazdy na ulicy, ale fajnego normalnego
chłopaka
, nie potrzebuje pokazywać naszej miłości całemu światu,
nie potrzebuje spacerować z Tobą za ręke po ulicy, nie potrzebuję
całować
cie na mieście czy czekać na Ciebie z różą na peronie, nieee, jeśli
to
rozumiesz to już OK,
JESTEŚ NORMALNY, FAJNY, Z OLEJEM W GŁOWIE, DYSKRETNY – spoko, pisz,
nigdy
nie wiadomo kiedy coś może zaiskrzyć…. no tyle…..

Let the madness begin!

Od razu wiemy, co dla naszego bohatera jest najważniejsze: spoza gej klubów, spoza środowiska, spoza zniewieściałości, spoza przegięć. Generalnie spoza. I spoza zdrowego rozsądku.

Zachwyca mnie ten fragment o ubiorze, ta obawa, żeby ktoś brońboże nie skojarzył po stroju, że facet naszego bohatera jest homo, żeby nikt nie pomyślał ‘ooo, gejek spaceruje‘. A kim Ty jesteś, nasz bohaterze? Hetero? To w takim razie raus z homo-portalu. Gdybym już miał mieć jakieś sugestie, co do wyglądu/zachowań mojego chłopaka, to wolałbym, żeby po jego ciuchach/akcjach nikt nie pomyślał ‘ooo, debil spaceruje‘, albo ‘oooo, debil dał ogłoszenie‘.

Nasz bohater chciałby, żeby jego chłopak był podobny, a nade wszystko, żeby nie emanował swoją orientacją. Jak wiadomo, taka emanacja jest szalenie niebezpieczna dla takich typów, jak nasz bohater, bo mogłaby ich zdemaskować.
Tacy, jak on, nie mogą mieć wielu znajomych homików, bo to oznacza większe prawdopodobieństwo dekonspiracji. Ten typ może znać tylko jednego geja – a będzie to jego facet, który też będzie znał tylko jednego geja, czyli naszego bohatera. No, może jeszcze trafi im się po koleżance lesbijce, ale takiej, którą znają od kołyski, albo na którą mają teczkę kwitów, więc nie ma ryzyka, że ich wyda.

Idźmy dalej.
Ja chciałbym zobaczyć ten wypad za miasto. Jak to wygląda? Dojeżdżają osobno? Mają osobne pokoje? Może osobne domki/namioty? Przypadkowo poznają się na kempingu? Czy za każdym razem jeżdżą w inne miejsce, dla pewności, żeby nikt nie skojarzył, że już gdzieś byli razem?

A jak wygląda np. wizyta u rodziców? Wcale nie wygląda? Oj, mamo, mam dopiero 36 lat, jeszcze nie spotkałem odpowiedniej dziewczyny, hahahhahah!

Jak wygląda wyjście na piwo z kumplami z pracy? Kumple idą z dziewczynami. A nasz bohater? Sam? Co wtedy robi jego chłopak? Idzie na piwo ze swoimi kumplami z pracy? Potem zaś wracają do domu, zmieniając po 4 razy środki transportu, by zgubić ewentualną pogoń?

Drogi ?Facecie?
Wiesz, gdy się tak zastanawiam, w stosunku do kogo – jeśli w ogóle – powinienem używać słowa ciota, to wychodzi mi, że ciotą jesteś dla mnie właśnie Ty. Ja rozumiem, że niektórzy nie mają potrzeby okazywania uczuć publicznie, są bardziej skryci, etc. SpokoLuz. Tylko, że Ty jesteś dyskretny, Ty jesteś spoza środowiska, o Tobie nikt nie wie. Nie dlatego, że że nikt nie zapytał, bądź dlatego, że nie widział Cię z innym chłopakiem. Ty po prostu się boisz, że ktokolwiek mógłby wiedzieć. Nie wejdziesz do homo-lokalu, bo przecież na pewno ktoś Cię tam zobaczy. Ty się nie zniżysz do wzięcia swojego męża za rękę na ulicy. Zresztą, może nie powinienem go nazywać mężem? Przecież i tak wszystkim będziesz go przedstawiał “A, to jest Zyndram, razem pakujemy na siłce, żłopiemy piwo i zaliczamy laski, hahaha”. Nie chodzi o to, że nie czujesz potrzeby. Ty się zwyczajnie boisz. Lejesz ze strachu po nogach na myśl, że ktoś Cię zobaczy z chłopakiem. Oczyma duszy już widzisz ten moment, jak wpadacie na Twoich kumpli z pracy, oni Was widzą, wymieniają porozumiewawcze spojrzenia; Ty potem nie śpisz, bo zastanawiasz się, jak będzie wyglądał następny dzień w pracy. Strach narasta, pojawia się jąkanie, zaczynasz się moczyć w nocy, wkrada się impotencja i łysienie.
Ja się w ogóle dziwię, że z takim podejściem przełamałeś się i dałeś ogłoszenie – żeby jedno! – na portalu. Przecież na bank ktoś już sprawdza Twoje IP i tylko patrzeć, jak znajdziesz na drzwiach napis ‘pedał’.

Ty tak naprawdę chciałbyś być hetero, mieć żonę, psa, kota, dom i gromadkę barbarzyniąt. Robisz wszystko, żeby społeczeństwo uważało Cię za heteryka. Masz heteryckie zachowania, odzywki, jesteś pewnie pierwszy do opowiadania pedalskich dowcipów (im głupszy, tym lepszy). Na każdym kroku pokazujesz, jaki to Ty jesteś męski, konkretny spoko-kolo. Super! Czekam chwili, gdy powiesz, że Ty nie jesteś pedałem, a tylko sypiasz z facetami. Gdybyś miał możliwość, to skakałbyś i krzyczał do heteryków ‘Zobaczcie! Jestem taki sam jak wy! Taki normalny! Taki zwyczajny! W niektórych kwestiach bardziej hetero, niż wy sami! Please, pick me! Pick me! Oohhhh god, I’m straight!”.

Jesteś cholerną tchórzliwą ciotą, koleś, najgorszą z możliwych.

Na zakończenie:
Postanowiłem sprawdzić, jak też naszemu bohaterowi idzie szukanie, tzn. czy już kiedyś takie ogłoszenie zamieszczał. Wrzuciłem zatem słowo ‘gejek’ – wydawało mi się dość charakterystyczne – w szukajkę. Wyszło mi 91 takich ogłoszeń, w okresie od 6 stycznia ‘09 z godziny 17.02 do 22 czerwca ‘09 z godziny 01.37. Ogłoszenia umieszczane są porcjami, po kilka dziennie, w różnych województwach.

Naprawdę jestem szczerze zdziwiony, zbulwersowany, zaskoczony, wprowadzony w ekstraordynaryjny stan podniecenia, że osoba, która zmajstrowała tak fantastyczne ogłoszenie, która jest tak wspaniale męska, konkretna, nieprzegięta, nieafiszująca się ze swoją orientacją, która tak fantastycznie podnosi sobie poczucie własnej wartości poprzez ciągłe podkreślanie, jaka to ona jest ’super i w ogóle’, nie znalazła jeszcze ‘tego jedynego’.

Wot, mistyka!

~ - autor: Kallipygos w dniu środa, czerwiec 24, 2009.

Odpowiedzi: 36 to “Anonsik”

  1. życie niestety czasem brutalnie weryfikuje nasze poglądy. Przyznaję autorowi oczywiście rację we wszystkim, co napisał. Mam jednak świadomość, że łatwo jest napisać, a trudniej jest, gdy człowiek – zupełnie niechcący – znajdzie się w podobnej (choć może mniej absurdalnej) sytuacji…

  2. OMFG. W tej chwili moge napisac tylko jedno: za-je-bis-ty wpis, i dzie-ku-je-my za link do bloga Spoza Srodowiska — dziko rechoczac ide wsiaknac w lekture. Po prostu rzondzicie rulezem, Ty i Trek.

  3. Vicomte: wytłumacz podobną, choć mniej absurdalną sytuację, która niechcący nakazuje nieprzegięcie unikać afiszowania się swoimi ciotowatymi uczuciami?

  4. I pomyśleć, że może kiedyś myślałem podobnie jak autor anonsu… i pomyśleć, że może kiedyś mógłbym być kimś takim… I choć i tak różnie bywa, a życie stawia mnie w różnych sytuacjach, to jednak… To jednak ciągle nie potrafie sobie wyobrazić, że mógłbym być kimś takim…, że móglbym nie być/nie chcieć być sobą. Bo najstraszniejsze to jest nie tyle bać się innych, ile bać się siebie.

  5. w sumie to szkoda człowieka. Ja zawsze próbuję spojrzeć na to z innej strony. Facet jest gejem i się tego wstydzi. Geje są gorsi, to nie są ludzie,tak? Trzeba mieć wiele odwagi, żeby się przyznać do tego, ze nie jest się katloickim heterykiem w świecie głośno krzyczących katolickich heteryków. TO trochę nasza wina. Pani, pana, społeczeństwa. Bo pozwalamy na szerzenie takiej ciemnoty i nie uczymy naszych dzieci szacunku do inności, nie uczymy ich w ogóle o płci i seksualności. Tylko o małżeństwie i prokreacji. Bez sensu.
    Swoją drogą, trochę sie nie dziwię, że nie znalazł nikogo….
    Moz ejakby dał ogłoszenie do motoryzacyjnej gazety, albo do playboya, to jakoś by mu łatwiej poszło, hę?

  6. No wreszcie namierzyliście przedstawiciela anonimowej homoseksualnej większości. Jednego z tych, których nie interesują parady i wymachiwanie gołym kutasem na ulicy.

    Wiecie, zawsze w dyskusji o homo w pewnym momencie jakiś konserwatywny młodzianek powie: “Normalni geje to siedzą w domach i się nie afiszują – i takich gejów popieram”. Albo “Mój kumpel, gej, fryzjer, on mówi, że w życiu by na taką paradę nie poszedł i że mu się chce rzygać od tych ciot w TV”. Wy jesteście ta mała hałaśliwa grupka, co przeszkadza doktorowi Cameronowi w prelekcji, większość gejów – wśród nich autor tego anonsu – chce po prostu normalności. Za zamkniętymi drzwiami. Z kumplem z siłowni, co został na noc, bo mu ostatni tramwaj do Huty uciekł.

  7. Ja tam się nie znam, ale jak to jest w tych anonsach?

    Miasto: Kraków Polska
    Województwo: mazowieckie

    Król znowu coś gdzieś przeniósł?

  8. A moim zdaniem ten anons ma w sobie zawarty także pewien model miłości, uczuciowości.

    Z jednej strony jest to miłość bohaterska, heroiczna. Jest trochę jak róża w zamkniętym ogrodzie, trzeba ciągle przedzierać się przez strach, by do niej dotrzeć.

    Z drugiej strony jest to miłość atawistyczna, miłość do pełni, tzn. cały świat się, pozornie, nie liczy, kiedy są ze sobą w jednym pokoju. Zaspokajają wtedy wszystkie swoje potrzeby. To jak miłość sieroty do matki, której nie znał, ona nadejdzie i ofiaruje całą miłość świata.

    Kompulsywne powtórzenia w tym ogłoszeniu są nawet wzruszające. Wydaje mi się, że taka ilość maślanego masła jest jakimś prześwitem desperacji, tragedii.

    Dlaczego bo bronię?

    Mości panowie, ten przypadek z was kpi. Tak naprawdę wszyscy jesteście tacy sami. Może was akurat nie drażnią cioty, ale moglibyście napisać dziesięć podobnych anonsów z innym negatywnym bohaterem, które wykluczacie jako swojego partnera.

    Więc mniej hipokryzji proszę…

  9. House, I panie. Chyba, że do mnie nie mówiłeś.

  10. Meg, Mości panowie to zwrot do wszystkich panów gejów, którzy co chwilę oburzają się na to, że ktoś kogoś wyklucza, a sami robią to samo na każdym kroku.

  11. —-> Vicomte
    Owszem, życie weryfikuje, ale czy mógłbyś rozwinąć tę myśl o znalezieniu się ‘niechcący’ w takiej sytuacji?

    —-> Darq
    Dziękuję, dziękuję. *kłania się*

    —-> Caviardage
    Trzeba czasem stawić czoła samemu sobie.

    —-> Meg
    Mi też szkoda. Wszystkiego mi szkoda, gdy czytam takie rzeczy. Także czasu. Ale jednak czytam.

    —-> Bart
    Tak, to my, homoseksualni prowokatorzy, cioty, Żydzi, masoni, bikiniarze, cykliści i, rzecz jasna, wrogi element, będący wynikiem szemranej roboty określonych kół.

    —-> RobertP
    Tak stało w ogłoszeniu. Ja nie ingerowałem. Może mają przenosić, tylko rząd trzyma to w tajemnicy.

    —-> HoB
    Dziecię drogie, byłby wdzięczny za niewstawianie mi farmazonów o miłości sieroty do matki, róży w zamknietym ogrodzie, etc. bo dyskusja jest o 36letnim facecie, który boi się przyznać, że jest gejem.
    Owszem, masz rację, ja też jakiś czas temu napisałem prowokacyjny anons wykluczający. Wykluczał właśnie takich mężczyzn, jak autor ww. anonsu. Miałem kilkanaście odpowiedzi, w tym kilka z gratulacjami, że wreszcie ktoś dał odważny anons. Z kilkoma osobami się spotykam koleżeńsko, dla części byłem zbyt męski, ale żadnej z nich nie odrzuciłem w przedbiegach. Pomijając rzecz jasna tych, których wykluczyła treść anonsu.

    Więcej czytania ze zrozumieniem proszę.

  12. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że kobiecość/męskość nie jest jedyną osią wykluczeń wśród gejów.

    A moje odczytania tego anonsu pasują do sytuacji, w której właśnie taki mężczyzna może się znajdować. Jego anons nie opiera się wyłącznie na nienawiści do ciot, ale także na pewnych atawistycznych potrzebach albo romantycznych motywach, które są z tym wszystkim zafiksowane. Słowem – na jego doświadczeniach życiowych. Taki amalgamat.

    Radzenie sobie ze strachem poprzez polityczny opór to raczej mało praktywana metoda. On stawia raczej opór pewnym “złym” wartościom, które utożsamił sobie z ciotami. Dzięki temu może wierzyć w miłość i przywiązanie.

    Czy go popieram? Nie, ale nie uważam, żeby był gorszy od innych.

  13. Crux :) Po raz kolejny dzięki Ci za poprawę humoru. Ten anons jest tak przerysowany, że przy odrobinie powagi mógłbym go odczytać jako piękny paszkwil na środowisko :D DD Ale faktycznie, jak go czytam, to mdlić mnie zaczyna i chętnie bym się z anonsującym spotkał, chociażby po to, żeby mu pewne sprawy wyłożyć… Ogólnie żenada totalna… Współczuję mu totalnie.

  14. Housie, o ile wykluczanie kogokolwiek ze społeczeństwa uważam za obrzydliwość, o tyle w przypadku wykluczania kogoś jako partnera… no c’mon, panie i panowie, bądźmy poważni, póki co nie mam jeszcze ustawowego obowiązku chodzić do łóżka z każdym (i każdą :) , kto ma na to ochotę.
    Odnoszę jednak wrażenie- proszę mnie poprawić, jeśli się mylę- że Kallipygos pije do czegoś zupełnie innego. Autor tego anonsu zezłościł go (i mnie też przy okazji) nie tym, że preferuje męskich facetów (cokolwiek by to miało znaczyć) kosztem ciot, tylko tym, że chce ukrywać swojego partnera przed otoczeniem. Ponieważ tak się składa, że jestem heteroseksualna i nigdy nie oberwałam poważniej za to, z kim się prowadzam, wstrzymam się z wyrazami potępienia. Ale jedno mogę powiedzieć na pewno: dla mnie autor tego anonsu JEST gorszy od innych, którzy nie wstydzą się swojej seksualności. Choćby z tego powodu, że wstydząc się potwierdza jakieś homofobiczne urojenia o rzekomej niższości homoseksualizmu i obraża innych gejów.

  15. A dla mnie autor nie jest gorszy, bo nie śmiałabym nikogo tak oceniać (ale to już Kallipygos wie, ja po prostu jestem moherem :P ), natomiast najwyraźniej jest groszy w swoich własnych oczach. I próbuje sobie podnieść poczucie własnej wartości, wmawiając sobie i innym, że jest “normalny”, nie taki jak “cioty”.
    Też mnie wściekł, ale potem sobie pomyślałam, że żal mi go jednak. Jest skazany na torturę niezgody na to, kim jest. Kiepska perspektywa.

  16. Synafia dobrze prawi. Pewnie jako heteroseksualna kobieta nie jestem wielce upoważniona do potępiania, zatem nie potępiłam. I też żal mi go, bo on tak naprawdę nie chce być tym brzydkim gejem.
    Kiedyś rudzi byli piętnowani.
    I kolorowi.
    Może przyjdzie czas, że gej to bedzie po prostu taki człowiek, który kocha panów, a nie czarna obrzydliwa owca….

  17. Meg, ja też uważam, że może być nam go żal, a nawet, wracając do jednego z twoich wcześniejszych postów, nie wyrażałbym zdziwienia, że on nikogo nie znalazł, a raczej uznał to za nieuchronność.

    Właściwie on tak obmyśla ten swój ideał, że go nie odnajdzie. Żaden mężczyzna nie będzie dla niego dość męski/zdystansowany/normalny. Każdy mężczyzna w jakiś sposób go zawiedzie tym, kim nie może się stać.

    A jednak wszyscy i wszystkie, przynajmniej jak na razie, zgadzałyśmy się co do tego, że on jest gejem. Wyklucza się natomiast inne osoby z tej kategorii, kilka osób mówi: “ja jestem heteroseksualną kobietą, więc nie upoważniam się…”.

    Jest to dla mnie o tyle problematyczne, że w ten sposób takie osoby jak on i tak zdobywają dominację i właściwie decydują, co jest problemem gejów, nad czym trzeba się skupić, mówiąc o gejach. Nikt też nie kontestuje specjalnie tego, co on mówi o wyglądzie i wysportowaniu ciała, co się za tym kryje.

    Jest natomiast wiele innych wykluczeń, które są praktykowane przez gejów, nie tylko stosunek do ciot.

  18. HoB, czy mozesz jaśniej?

    gdyż albowiem:
    “A jednak wszyscy i wszystkie, przynajmniej jak na razie, zgadzałyśmy się co do tego, że on jest gejem. Wyklucza się natomiast inne osoby z tej kategorii, kilka osób mówi: “ja jestem heteroseksualną kobietą, więc nie upoważniam się…”.

    Z kategorii gejów? No ja się nie czuję pokrzywdzona wykluczeniem, nie jestm gejem, taki los, co poradzić.

    “Jest to dla mnie o tyle problematyczne, że w ten sposób takie osoby jak on i tak zdobywają dominację i właściwie decydują, co jest problemem gejów, nad czym trzeba się skupić, mówiąc o gejach.”

    A skoro nie jestem gejem to skądże mam wiedzieć, co jest problemem gejów?

  19. No bo ciągle geje to, geje tamto…

    Przecież te anonse to jakieś anonimy, o czym one w ogóle świadczą?

    Chyba tylko o tym, że geje nie istnieją, a jak mają coś do powiedzenia, to wraca to wołem i naprawdę aż przykro słuchać, co wypisują w tych swoich anonsach, ile nienawiści tam jest.

    Albo same zmyślone rzeczy… może wszystko to jest zmyślone?

    Myślę, że skoro już mówimy o gejach, to nie mówmy, że nimi nie jesteśmy. Dziewczyny, zgadzam się prawdopodobnie z wami co do tego anonsu. Uważam, że lepiej reprezentujemy w ten sposób gejów niż sami, rzekomi, geje. Więc po prostu zajmijmy ich miejsce :)

  20. “Zajmijmy im miejsce, tak jak oni zajmują mam.”

    No, do tej pory pamiętam, jak mnie z porodówki wywalili bo gej jakiś rodził :P

    “To oni nas zmuszają, żebyśmy nosiły buty na obcasach i niszczyły sobie kręgosłup.”

    Serio? Mnie nikt nie zmusza, ja na obcasach nie chodzę po prostu. Który Cię zmusza? Może trzeba z nim pogadać “po męsku”?

  21. o rany…
    Kaliipygos, dlaczego mnie zmuszasz?
    Oliveira, dlaczego…?
    Nie ma z nich pożytku?
    Kochana House (rozumiem, ze jesteś kobietą, skoro piszesz, że NAS)
    ja mam z nich mnóśtwo pożytku.
    Może dzieci z nimi nie bedzie, ale ja tam swoje dzieci mam. Za to np są bezcenni jeśli chodzi o przyjaźń. O zrozumienie. O wspólne wyjścia. O oswajanie samotnosci. O takie tam.
    A. genialni jako fryzjerzy;-)

  22. Synafio, odwołujesz się do tak biologicznego kontekstu różnicy jak poród, szukasz wyróżników, mówisz o gejach i chcesz zaznaczyć, w czym się od nich różnisz, ze nimi nie jesteś.

    Ja mogę się fascynować jednym z indiańskich plemion północy i nawet zrobić sobie tatuaż według tradycyjnego wzoru tej kultury, tylko czy to cokolwiek zmienia w ich lokalnej polityce, dopóki ciągle zastrzegam, że nie jestem nimi?

    W przedszkolu już nas uczą: proszę się wypowiadać za siebie, jesteś tym, kim jesteś, nie wypada się zgłaszać za innych… ale czy to naprawdę jest humanitarne i uczciwe? A moze to jednak jakaś pułapka?

    Ja jestem wykluczana przez gejów, gdyż jestem kobietą a zarazem wykluczany przez kobiety, gdyż jestem gejem. Stąd moja specyficzna perspektywa spojrzenia.

    Meg, ja jako wykluczona kobieta niespecjalnie zadowolam się rolą brzydszej koleżanki geja służącej mu do ozdoby i słuchaczki jego wynurzeń, jak ma na to ochotę.

    A co do fryzjerów, żaden ci się nie przyzna, że jest gejem, więc przestańmy uznawać, że to oni mają prawo do wypowiadania się w imieniu gejów. Jak nie, to nie. Zachowajmy konsekwencję.

    Ja długo się zastanawiałam, czy jako kobieta mam jeszcze siłę wypowiadać się o gejach, czy nie rzucić tego kompletnie w diabły, zapomnieć, że istnieją.

    Ale skoro gej to puste pole, czemu z niego nie skorzystać?

    Skoro gej i tak ma dominację nad kobietą w polityce, to ustawmy się w roli geja.

  23. House, ja jestem zdecydowania traktowana jak piękniejsza koleżanka, siostra, córka, nie wiem. A i nie mam potrzeby identyfikacji z nimi. Stanowią element mojego życia, jeden z elementów. Dla mnie najpierw są ludźmi wartymi uwagi, a gejami dopiero na kolejnym planie.
    Dzielę ludzi, jak Pawlak.
    Prosto.
    na madrych i głupich.
    I szczerze polecam.

  24. HoB

    “W przedszkolu już nas uczą: proszę się wypowiadać za siebie, jesteś tym, kim jesteś, nie wypada się zgłaszać za innych… ale czy to naprawdę jest humanitarne i uczciwe? A moze to jednak jakaś pułapka?”

    A jaka w tym pułapka? I gdzie nieuczciwość? I jakie ja miałabym podstawy do wypowiadania się na temat bycia gejem, skoro nim nie jestem? Nie wiem, co to znaczy nim być?
    Wiesz, zwłaszcza ze mną ciężko będzie na ten temat dyskutować, bo ja jestem chrześcijanką i jako taka poważnie traktuję to co mam na napisane w Biblii “nie sądźcie, bo taką samą miarką będziecie sądzeni”. I jako chrześcijanka nie daję sobie prawa do osądzania kogokolwiek, bo mam świadomość mojej nikłej wiedzy na temat cudzych uczuć i motywacji. Więc o ile mogę stwierdzić obiektywnie, ze postawa autora anonsu nie służy ani jemu samemu, ani też innym gejom, to już jego jako człowieka nie mogę sądzić, bo byłabym nieuczciwa.

    “Ja jestem wykluczana przez gejów, gdyż jestem kobietą a zarazem wykluczany przez kobiety, gdyż jestem gejem. Stąd moja specyficzna perspektywa spojrzenia.”

    Byłabym wdzięczna za dookreślenie na czym to wykluczenie polega. Może mi to pomoże zrozumieć specyfikę Twojego spojrzenia.

  25. Meg, no tak, która z nas chciałaby się identyfikować jako gej. Ja oddałabym swoje piękne włosy i syreni ogon czarownicy, aby sprawiła, że nie będę gejem.

    Synafio, nie chodziło mi o to, żeby osądzać gejów, tylko żeby mówić z pozycji geja i mówić wprost. Szanuję, że jesteś chrześcijanką i być może dlatego chcesz zachować granice osoby, personalizm i te sprawy… Ja mam światopogląd niechrześcijański i nieintegralny, ale sądzę, że nie w tym tkwi szkopuł, tzn. fakt, kto pod wplywem jakiej filozofii jest, to ostatnia rzecz, która tak naprawdę determinuje nasze realacje. Więc o światopoglądy się sprzeczać nie będę.

    Uważam, że mówienie “za siebie” to pułapka, gdyz to nie my decydujemy, kim jesteśmy, tylko na kazdym kroku robi to ktoś za nas. Dlatego warto czasem przekraczać to, za kogo nas uważają i spróbować coś na tym zyskać.

    A moje spojrzenie jest nawet sprzeczne z tym, co w tym poście piszę. Niektórzy ludzie są uznawani za gorszych, inni za lepszych, ale ideologie wcale nie mówią być może ostatniego słowa w tym, kto jest wysyłany na dno a komu się powodzi.

    Najsmutniejsze jest to, że jak sobie myślimy: pan/i spod mostu – ten/ta to ma dopiero otwartą perspektywę i realne spojrzenie na politykę — to mylimy się o tyle, że tej osobie wcale nie jest miło być tą/tym spod mostu i może skrycie marzy być być bogatą osobą, która pogardza takimi jak on/a.

    Podobnie z gejami – nie idealizujmy ich, proszę. Może i jest im źle, ale patrząc z takich rzeczy jak ten temat, to marzą właśnie o tym, żeby być “po drugiej stronie” swojego ucisku. A ucisk może sobie pozostać.

    Z tego też wynika, że nie zabierają głosu publicznie albo robią to w marny sposób z kiepskimi postulatami (np. związki partnerskie). Więc skoro pozycja geja jest praktycznie pusta, można by ją zająć jak ptasie gniazdo albo podrzucić do niego jakieś jajo ;-)

  26. Kallipygos, prosimy o nową noteczkę, bo Ci sie tu zalęgły baby, które sie nie chcą identyfikować.
    Albo za dużo biorę, albo czas zmienic dostawcę, bo nic nie kumam, jakem żabka.

  27. HoB

    “Uważam, że mówienie “za siebie” to pułapka, gdyz to nie my decydujemy, kim jesteśmy, tylko na kazdym kroku robi to ktoś za nas. Dlatego warto czasem przekraczać to, za kogo nas uważają i spróbować coś na tym zyskać.”

    Zgodzę się z Tobą, dodam tylko, że i my decydujemy o tym, kim jesteśmy, aczkolwiek inni to często ignorują.
    Ale co możemy zyskać stawiając się w pozycji geja? Czy też tego konkretnego gościa, autora anonsu?

    Nie sądzę, żeby w tej notce lub całej dyskusji chodziło o idealizowanie gejów, chyba nikt tu tego nie robi. Chodzi raczej o zaprzeczanie swojej tożsamości – dlaczego, po co, i jak na to reagować.

  28. Ale czy autor anonsu istotnie zaprzecza swojej tożsamości?

    Dla niego przypisanie go do jakiejkolwiek grupy gejów będzie przemocą. Mniejsza o to, że taką insynuację odeprze atakiem, może nawet wulgarnym, niemniej czy naprawdę musimy zakładać, że on jest gejem?

    Skoro on nie chce nim być, to dlaczego wciąż analizujemy go w kontekście bycia gejem?

    Na pewno nie jest to jego tożsamość. A jaka jest, o ile tożsamość w ogóle jest?

    Mozemy snuć fantazję, że dobrze by się spełniał w jakimś wojskowym środowisku, wdychałbym męską obecność, celebrował “szorstkie przyjaźnie”, żył w swoim wymarzonym świecie bez kobiet… ale to tylko insynuacje…

    Zaryzykowałbym nawet jeszcze bardziej nieprzyzwoite przypuszczenie, że on nawet nie z każdym gejem byłby zdolny do stosunku. Na pewno są geje, którymi on się brzydzi do tego stopnia, że nie mógłby ich dotknąć i chyba nie byłoby to w kontrze do jakiegoś wewnętrznego pożądania, ktore, z racji tożsamości, miałby w sobie czuć…

    Stąd dziwi mnie trochę reakcja autora bloga, który rozpościera swoją ripostę wobec osoby, ktora nie chce byś tym, za kogo jest uważana. On nie chce być gejem, więc dlaczego mówimy o gejach na jego przykładzie?

    Przepraszam, że wydlużam ten post i ciągle powtarzam ekspresyjne okrzyki.

    • Uważam, że mówienie “za siebie” to pułapka, gdyz to nie my decydujemy, kim jesteśmy, tylko na kazdym kroku robi to ktoś za nas.
      i
      Skoro on nie chce nim być, to dlaczego wciąż analizujemy go w kontekście bycia gejem?

      Albo — albo. Albo sie osobiscie podpinasz pod x tozsamosci naraz, albo narzekasz, ze komus wmawiamy gejostwo — pick one.

      Zaryzykowałbym nawet jeszcze bardziej nieprzyzwoite przypuszczenie, że on nawet nie z każdym gejem byłby zdolny do stosunku.

      Coz za nieprzyzwoitosc! *wachluje sie*
      Zapewniam cie, ze i ja nie z kazdym gejem bylbym zdolny do stosunku. Standardy sie ma i jest to calkiem naturalne… ale mozna przy tym nie byc fiutem.

      • “Albo sie osobiscie podpinasz pod x tozsamosci naraz, albo narzekasz, ze komus wmawiamy gejostwo — pick one. ”

        Sądzę, ze nie zaprzeczam tu samemu a sobie, tylko pokazuję ten sam fenonem z wielu stron.

        Jeśli “my” wmawiamy mu, że jest gejem, to dlaczego on miałby się temu podporządkować i mówić do nas z pozycji geja? Jak by odpowiedział? Prawdopodobnie… “za siebie”! Zareagowałby odcięciem się od wszelkich kategorii i mówiłby “za siebie”, mówiąc “za wszystkich”, odwołując się do uniwersalistycznych twierdzeń takich jak “facet to facet”.

        I właśnie dlatego pozycja interlokutora/rki jest tu jeszcze bardziej skomplikowana i wieloznaczna. A może bezsilna, dopóki trzymamy się logiki, logiki wykluczenia?

        “Standardy się ma”?

        To też bym nazwał logiką wykluczenia.

  29. Jeśli “my” wmawiamy mu, że jest gejem, to dlaczego on miałby się temu podporządkować i mówić do nas z pozycji geja?

    Kto Ci wmawia kobiecosc i/lub gejostwo?

    Zareagowałby odcięciem się od wszelkich kategorii i mówiłby “za siebie”, mówiąc “za wszystkich”, odwołując się do uniwersalistycznych twierdzeń takich jak “facet to facet”.

    Wtedy trzeba by go przywolac do porzadku dyskusji. Nie ma lekko.

    “Standardy się ma”?
    To też bym nazwał logiką wykluczenia.

    Sorencjum, w tym zakresie nie dam sie strollowac. Cenie prawo wyboru i przestrzenie bezpieczne. : )

  30. A ja bym go nie przywoływał do porządku tej dyskusji, ponieważ nie uważam go za żaden podmiot dyskusji, którą chciałbym prowadzić. Nie chcę byc jego rozmówcą.

    I co, teraz js odwołuję się do standardu wyboru, dystansu i wykluczenia.

    Byle konsekwetnie z tym… ciekawe, jak na przebieg dyskusji wpłynęłoby jego zdjęcie, gdyby jeszcze zamieścił je w anonsie. Warto czy nie warto “dyskutować” z takim… ciachem/pasztetem? (niepotrzebne skreślić).

    I do tego streszcza się cała wasza logika.

    Ale dyskutanci wcale nie są w tym układzie na bezpiecznej pozycji. Jeśli dasz się ponieść i zwieść takiemu draniowi na jego piękne oczka, to naprawdę jesteście siebie warci.

    • I co, teraz js odwołuję się do standardu wyboru, dystansu i wykluczenia.

      I jak sie z tym czujesz?

      Byle konsekwetnie z tym… ciekawe, jak na przebieg dyskusji wpłynęłoby jego zdjęcie, gdyby jeszcze zamieścił je w anonsie.

      Totalnie mi wisi hawtness factor interlokutora, jesli tenze jawi sie bucem. Mozna byc slicznym idiota i brzydkim bystrzakiem, to po pierwsze; mam dosc szczegolne gusta, wiec YMMV, to po drugie. Mowie za siebie jako gej i awanturnik. : P

      I do tego streszcza się cała wasza logika.

      Jaka gebe nam tu probujesz przypiac?

      Ale dyskutanci wcale nie są w tym układzie na bezpiecznej pozycji.

      A powiedzialem gdzies, ze sa?

Dodaj komentarz