Wiedźma I

- Powinniśmy kogoś zapytać.
- O kogo ci chodzi? – zapytał sarkastycznie.
- O tę staruszkę w zabawnym kapeluszu. – Tomjon wskazał palcem. – Obserwuję ją. Ile razy na nią spojrzę, chowa się za krzakami.
Hwel odwrócił głowę i popatrzył na kołyszący się krzak jeżyny.
- Hej tam, dobra matko! – zawołał.
Krzak wypuścił oburzoną głowę.
- Czyja matko? – zapytała.
Hwel zawahał się.
- To tylko takie powiedzenie, pani… panno…
- Pani – burknęła Babcia Weatherwax. – Jestem biedną staruszką zbierająca chrust – dodała wyzywająco.
Odchrząknęła.
- Laboga – podjęła – Nastraszyliście mnie, młody paniczu. Moje biedne stare serce.
- Słucham?
- Co? – Babcia nie zrozumiała.
- Twoje biedne stare serce co?
- Co z moim biednym starym sercem? – zdziwiła się Babcia, która nie była przyzwyczajona do udawania staruszki i miała dość ograniczony repertuar. Tradycja nakazywała jednak, by podążający za przeznaczeniem młodzi następcy tronu otrzymywali pomoc od tajemniczych staruszek zbierających chrust. A Babcia nie lekceważyła tradycji.
- Po prostu pani o tym wspomniała – wyjaśnił Hwel.
- Może. Ale to nieważne. Laboga. Szukacie Lancre, jak sądzę – rzekła kwaśno Babcia, chcąc jak najszybciej przejść do rzeczy.
- Owszem – przyznał Tomjon. – Cały dzień.
- Zajechaliście za daleko. Cofnijcie się o jakieś dwie mile i skręćcie w prawo, obok kępy sosen.
Wimsloe pociągnął Tomjona za rękaw.
- Kiedy s-spotykasz ta-ta-tajemniczą staruszkę na drodze – szepnął – musisz jej za-za-zaproponować p-poczęstunek. Albo po-pomóc p-przejść rzekę.
- Muszę?
- Inaczej b-bedziesz miał p-p-pecha.
Tomjon uśmiechnął się uprzejmie do Babci.
- Czy zjesz z nami posiłek, ma… stara ko… droga pani?
Babcia zastanowiła się.
- A co macie?
- Soloną wieprzowinę.
Pokręciła głową.
- Dziękuję bardzo – rzuciła łaskawie – ale mam od niej wzdęcia.
Odwróciła się na pięcie i ruszyła przez krzaki.
- Gdybyś chciała, moglibyśmy ci pomóc przejść przez rzekę! – krzyknął za nią Tomjon.
- Jaką rzekę? – zdziwił się Hwel. – Jesteśmy na wrzosowisku. Przez całe mile nie może tu być żadnej rzeki.
- le-le-lepiej je mieć p-p-po swojej stronie – wyjaśnił Wimsloe. – Wtedy po-popomagają.
- Może trzeba było ją poprosić, żeby zaczekała, a my poszukamy jakiejś rzeki….

A tak! Wzięło mnie na Pratchetta :)

~ - autor: Kallipygos w dniu piątek, czerwiec 19, 2009.

Odpowiedzi: 3 to “Wiedźma I”

  1. To jest absolutnie genialny kawałek. Inspirowaliśmy się nią (mam tu na myśli siebie i kogoś jeszcze) pisząc scenę 6 do naszego krótkiego scenariusza filmowego pt.”Nowy rożen cesarza” – patrz tu.

  2. Moim zdaniem brak jeszcze wspaniałego wprowadzenia do tej sceny (które jest w większości opowieści dotyczących Wiedźm) o możliwościach udźwigowych przeciętnej staruszki :D

    Ja też uwielbiam wiedźmy z Pratcheta!

  3. —-> Vicomte
    Ten kawałek jest dłuższy – w końcu wiedźmy są trzy – i postanowiłem rozbić go na więcej części. Kolejne wkrótce.

    —- Asakura
    Witamy, witamy i dziękujemy za pierwszy komentarz. Mamy nadzieję, że częściej będziesz nas asakurował. Co do wiedźm, to fragment o możliwościach udźwigowych wydłużyłby tę i tak długawą notkę.

Dodaj komentarz