Chlamydia ante portas!
Nie wiem, czy pamiętacie tekst o chorobie wenerycznej, który popełniłem w sierpniu zeszłego roku. W każdym bądź razie, tamta historia zaczynała się dwa miesiące wcześniej, pod koniec czerwca (tak circa). Dziś rozmawiam z Oliveirą na gg i dowiaduję się, że przyszły do mnie w NL 3 listy, w tym jeden bez nadawcy. Jako socjopata oraz jednostka doświadczona ciężką manią prześladowczą, skupiłem się na tym anonimie i natychmiast wydałem polecenie (=uprzejmie poprosiłem Oliveirę), by list otworzył i mnie z jego treścią zaznajomił. Spodziewałem się wszystkiego…. Tylko nie tego, że będzie to list z GDD Amsterdam z dorocznym zaproszeniem na badania na okoliczność chlamydii. Czy im się wydaje, że ja nie mam co robić? W NL obecnie mnie nie ma, czyli znając życie za jakiś miesiąc należy się spodziewać kolejnego listu z uprzejmym pytaniem, czy aby otrzymałem ww. i czy będę łaskaw wysłać im mój materiał. Czy jeśli na kolejny też nie odpowiem, to pod drzwiami pojawi się ekipa złożona z rosłych mężczyzn wyposażona w kaftan bezpieczeństwa? Jeśli tak, to ja miałbym kilka uwag co do wyglądu szanownych panów doktorów, mogę mawet foty przesłać. Jeśli moje niezbyt wygórowane żądania zostaną spełnione, na pewno będę oczekiwał ambulansu
Tak w ogóle, to ja naprawdę cenię sobie troskę, z jaką niderlandzka służba zdrowia mnie traktuje, ale to mi podpada pod nękanie. Ciekaw jestem, czy za rok też dostanę taki pachnący fiołkami bilecik, bo w poprzednim było, że chlamydia dopada ludzi przed 29 rokiem życia. Pożyjemy – zobaczymy. A, jeszcze jedno: co ciekawe, testów na HIV nie proponują, tylko tej biednej chlamydii się uczepili….


Pewnie wychodza z zalozenia, ze kazdy porzadny gej bada sie pod katem HIV co pol roku z automatu, a o innych nieprzyjemnosciach zapomina. Rzezaczki tez tak szukaja?
jedź i się zbadaj, a co Ci zależy. Zrób im przyjemnosć;-)
BTw, dostałam niedawno list od RPO, który zapytuje mnie uprzejmie, który to urzędnik Cię źle potraktował i w ogóle, chodzi o historię z USC. Jeśli zechcesz się powdawać i poszumieć, to pisz.
A może kiedy panowie z kaftanem otrzymają informację o Twoim aktualnym miejscu pobytu, przyjadą do Ciebie i nie będziesz musiał jechać do nich?;-) Czytając Twój blog dochodzę powoli do wniosku, że Holandia to raj na ziemi i wszystko tam jest możliwe…
Mój pradziadek miał zwyczaj mawiać “Pojedźmy do Holandii, gdzie psy dupami szczekają”
—-> Darq
Nie. Rzeżączki mi nie proponowano. A z tym, czy każdy porądny bada się w NL co pół roku, to nie wiem. Zaprosznia na badania można znaleźć w wielu miejscach, ale nie wiem, jak jest z korzystaniem.
—-> Meg
Opłacasz mi podróż?
—-> Luca
Raj? Nie wiem. W każdym razie dla mnie super miejsce
—-> Synafia
Jakiś Twój pradziadek był uprzedzony, czy co?!
Tak, mój pradziadek urodzony mocno przed wojną na wsi lubelskiej, a po wojnie przepędzony do Zielonej Góry, gdzie z trudem udało mu się posłać synów do szkół, był niebywale uprzedzony do Holandii, odkąd na balu u ambasadora zaserwowano mu tam bawarkę w nieodpowiedniej porcelanie i o nieodpowiedniej temperaturze. Moda tamtejsza również daleko odbiegała jego zdaniem od prawdziwej elegancji. Że nie wspomnę już o tulipanach, które były dla pradziadka zbyt prostackie. Uprzedził się zatem do Holandii i na weekendy bywał już w odwiedzinach tylko u Dalajlamy w Tybecie.