Różowi w Niebieskim
Funkcjonariusze policji na Paradzie Gejów.
Policja chce pokazać, że popiera tolerancyjne i różnorodne społeczeństwo.
AMSTERDAM – Po Straży Pożarnej i grupie chrześcijan także amsterdamska policja popłynie własną łodzią podczas Gay Pride.
Nowość. Policyjny homoportal Roze in Blauw (Różowi w Niebieskim) próbował co roku uzyskać zezwolenie na udział w Paradzie od komendanta policji, lecz ten był aż do teraz temu przeciwny z obawy przed zaniepokojeniem*. Podczas Parady na Kanałach jest policja zawsze obecna w celu utrzymania porządku.
Po latach przeciągania liny komendant policji zmienił wreszcie zdanie. Policyjna Łódź, z dziesięcioma lub piętnastoma funkcjonariuszami, popłynie 2 sierpnia na czele Parady Łodzi.
Według Ellie Lust, przewodniczącej homoportalu Roze in Blauw, będzie to ‘oficjalna łódź’. Z tego powodu nie będzie „żadnych nagich torsów”. Poprzez wspólne płynięcie ma policja nadzieję pokazać, że jest za tolerancyjnym i różnorodnym społeczeństwem.
Według nowego przewodniczącego amsterdamskiego COC**, Dennisa Boutkana, kolejnym ważnym efektem jest, że homoseksualiści zobaczą, że policja się na nich otwiera. „Mam nadzieję, że będzie im łatwiej pójść na policję, aby złożyć zawiadomienie o homofobicznej przemocy.
Według Boutkana COC zachęca każdego roku, aby policja wzięła udział w radosnej paradzie. To, czemu trwało to tak długo, wynika według COC z dwóch powodów: jak policyjna łódź miałaby wyglądać i jak powinni zachowywać się funkcjonariusze?
W obu przypadkach odpowiedź brzmi: godnie. „Żeglowanie nie odnosi się tylko do rozpropagowania wiedzy o homoportalu,” mówi Boutkan, „lecz homoseksualni funkcjonariusze mają także pokazać, że są dumni ze swego zawodu. Możnaby powiedzieć, że policja ma swój własny coming-out”.
Poza tym, policja zawsze przyciąga uwagę publiczności. Co roku aplauz wywołują działania policji wodnej, która wykonuje swe obowiązki pilnując porządku w trakcie Parady.
*zakładam, że społecznym
**COC – organizacja działająca na rzecz integracji, emancypacji i akceptacji osób LGTB w społeczeństwie.
Źródło: Het Parool, 22.07.2008
Niderlandzka policja wygląda tak:
A polska tak:
Wybór należy do Ciebie!
Na zdjęciu poniżej Władza Podczas Wykonywania Obowiązków Służbowych:





Ta pani ma fajny kapelusik. Pani starsza sierzant, dziewczyna mojej bylej wspollokatorki, wygladalaby w takim genialnie.
A swoja droga ciekawe, kiedy w .pl pracownice/y sluzb i szerzej pojetej budzetowki beda mogly/i sie ujawniac bez reperkusji.
Wszystko fajnie, ale po kiego grzyba instytucjonalizować coming-outy. Jak sądzę wystarczy, by egzekwować prawo do prywatności i niedyskryminowania osób ze względu na orientację seksualną, czy wyznanie.
Nie należy zmuszać społeczeństwa do aktywnego popierania mniejszości seksualnych, bo często do tego sprowadza się rozumienie tolerancji, które etymologicznie jest tego zaprzeczeniem:-)
—> Darq
Nieprędko?
Tzn. jeśli nie zaczną się ujawniać, to raczej nie należy się spodziewać szybkich zmian.
—> Lunetarius
Częściowo zgoda, tzn. zmuszać społeczeńtwa nie należy, ale, pragnę zauważyć, że ów coming-out nastąpi podczas Gay Pride, a nie, nie przymierzając, Święta Niepodległości. Poza tym, uważam, że dobrze jest zwrócić uwagę społeczeństwa, że są homoseksualni policjanci i policjantki. Ponadto, homo mają czasem opór przed zgłoszeniem się na policję; może więc będzie im łatwiej, jeśli będą mieli świadomość, że przyjmujący ich zgłoszenie funkcjinariusz to być może jeden z nich. Ale to wszystko moim zdaniem oczywiście.
Oczywiscie, ze ktos musi pierwszy sie wyrwac z wielkim newsem, ale IMO najpierw trzeba, zeby ludzie zobaczyli, ze mozna egzekwowac prawo do prywatnosci i ochrone dobr osobistych – ze wzgledu na DOWOLNY powod, nie tylko orientacje. Nagonka na czternastolatke w ciazy nieszczegolnie napawa otucha. Seksizm pracodawcow takoz. Reakcje odnosnych urzedow na powiadamianie o napastowaniu takoz. Nie wiem, czy ktos juz protestowal przecie homofobicznym uwagom w miejscu pracy [nie trzeba byc gejem, zeby w pewnych srodowiskach uslyszec srednio trzy homofobiczne teksty na godzine - takie przecinkowanie], ale ciekawi mnie, co by wtedy owe odnosne urzedy zrobily.
W KPH leza, owszem, sterty ulotek o prawach pracownikow, ale z mojego doswiadczenia wynika, ze rozlozone na wydzialach i miejscach pracy znikaja w smietniku u cieciow.