Marsz, marsz Podolski….
M. Orzechowski, były vice-minister Edukacji w Rządzie Odnowy Moralnej J. Kaczyńskiego od kilku dni ma parcie na szkło i zajmuje się niezwykle ważną dla istnienia Tysiącletniego Państwa Polskiego kwestią, czyli obywatelstwem, a głównie jego odbieraniem (w takim komunistycznym sosie doprawionym pod lpr-owskie gusta faszyzmem). Podaję źródło, bo tak mnie na studiach uczono.
Ww. mędrzec proponuje, aby do ustawy o obywatelstwie polskim wprowadzić nowy art. 13 par. 2a o następującej treści: „Zrzeczenie się obywatelstwa może nastąpić także poprzez występowanie publiczne w roli, która oznacza świadome i dobrowolne identyfikowanie się z innym państwem w ten sposób, że zostaje rażąco naruszony obowiązek wierności Rzeczypospolitej Polskiej określony w art. 82 Konstytucji RP.”
Zanim zajmiemy się kwestią występowania publicznego, zajrzyjmy do kostytucji RP z 1997 roku, tej samej, z której zaraziłem się homoseksualizmem.
Przywołany powyżej artykuł brzmi:
Obowiązkiem obywatela polskiego jest wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne.
Strasznie precyzyjny ten artykuł. Niby taka ważna kwestia, jak wierność Rzeczypospolitej, a tu taka czarna dziura, która wszystko zmieści. Taki przykład: meczu z Niemcami nie oglądałem, ale spędziłem ten wieczór w parku na spacerze z mężczyzną. Tak wiem, p. Orzechowskiemu już to by wystarczyło, by odebrać mi obywatelstwo. Natomiast następnego dnia w pracy, otoczony holenderskością obu płci emocjonowałem się meczem Niderlandy – Włochy. Dla porządku dodam, że drugiego meczu Polaków też nie obejrzę – idę do kina; na trzeci nie mam jeszcze planów, ale świat jest ciekawy, więc na pewno coś wymyślę. Czy jestem wierny Rzeczypospolitej?
Jeśli ktoś wie, co definiuje wierność RP, niech mnie w swej łaskawości oświeci; być może są jeszcze sprawy, w których jestem wierny RP, chętnie ten stan zmienię, ot tak, ze zwykłej przekory.
Teraz przejdzmy do fascynującego zagadnienia, jakim jest występowanie publiczne. Mędrzec definiuje to tak:
Osoby, które poprzez swoje publiczne występy identyfikują się z innym państwami, np. występując, jako reprezentanci tych państw w rozmowach dyplomatycznych, rozgrywkach sportowych, etc. rażąco naruszają ten podstawowy obowiązek obywatelski.
Czyli załóżmy, że zapisałem się do Holenderskiej Organizacji Producentów Sera (w skrócie HOPS). Robię karierę w HOPS’ie i z jego ramienia negocjuję z POPS’em kwestię exportu jong belegena do Polski. Oczywiście, jako Hopsiarz dbam o interesy Holandii. Czy w tym przypadku, reprezentując Holandię, wypuszczam z dzioba polskie obywatelstwo niczym kruk….ser? Biedny lis, który to połknie, chciałoby się dodać.
W takim razie, jak ktoś przytomnie zauważył, nasz Wielki Rodak, Karol, który nie bał się pozostać człowiekiem, zostałby z miejsca pozbawiony obywatelstwa polskiego, gdyż nie dość, że reprezentował Watykan, to jeszcze nim rządził. Zdrada, panie Orzechowski. Ale nie mart się pan, Judasz już nie żyje.


Napisz odpowiedź