Uwaga! Kanar!
Do autobusu w Amsterdamie wsiada się tylko drzwiami przy kierowcy. Pokazuje mu się miesięczny, lub daje strippenkaartę, którą on stempluje. Dzięki temu jest prawie pewne, że wszyscy, którzy wsiedli, mają ważny bilet. Do tej pory nie zdarzyło mi się, żeby mnie ktokolwiek kontrolował w autobusie, jeśli już okazałem się kierowcy. Dziś po raz pierwszy w komunakacji miejskiej poproszono mnie o pokazanie biletu. Jechałem z Centraal Station 21nką w kierunku Slotermeer. Na 3 czy 4 przystanku od dworca mój autobus został zablokowany przez inny stojący przed nim. Z miejsca zacząłem się zastanawiać, co się zepsuło i jaki kawał będę drałował na piechotę. W końcu tamten ruszył, nasz podjechał kawałeczek i wsiadły 4 osoby (3 panów i dama) w mundurach, których jakoś tu jeszcze nie widziałem. Przywitali się z kierowcą, po czym dwójka ruszyła ku tyłowi autobusu z gromkim “goedemiddag” na ustach. Sprawdzili bilety wszystkim pasażerom – autobus cały czas stał na przystanku – pożegnali się z kierowcą i nieśpiesznym krokiem opuścili pojazd, po czym ustawili się na przystanku w oczekiwaniu na kolejny. Złapali jedną ofiarę, ziomala w wieku może 20 lat, ale z tego co zauważyłem, nie dostał mandatu, tylko kulturalnie poprowadzono go do kierowcy, który podstemplował mu strippenkaart’ę i pozostawiono go w spokoju. Może powiedział, że zapomniał skasować przy wejściu….może kontrolerzy mieli dobry dzień…..a może tak to tu wygląda.


Napisz odpowiedź