Consierge

Przed powtórną przeprowadzką do Amsterdamu najtrudniejsze było znalezienie sobie jakiegoś kąta, w którym bezpiecznie mógłbym przeczekać do czasu znalezienia roboty. Od jednej dobrej duszy dostałem kilka stron, na których ludziska ze zbędnym metrażem zamieszczają swoje ogłoszenia. Nie wiem, może nie powinienem pisać, żem z Polski, ale na kilkanaście odpowiedzi, które wysłałem, nie dostałem żadnego odzewu.

Wreszcie, w przypływie desperacji wlazłem na gayamsterdam i tam umieściłem skromne info, że szukam pokoju. Dostałem 4 odpowiedzi. Jeden facet był kompletnie niekontaktowy. Mój angielski czasem zgrzyta, ale….. Drugi napisał: Hello cute, how are you? Z nim zatem korespondencji nie kontynuowałem, gdybym chciał płacić kuprem za mieszkanie to umieściłbym to w ogłoszeniu. Trzeci koleś okazał sie – o czym przekonałem się już po przyjeździe do Niderlandów, miłym panem, który wprawdzie nie był w stanie mi mieszkaniowo pomóc, ale za to dużo mówił o sobie i miał skłonność do prawienia morałów. Z czwartym natomiast konwersacja przeszła szybko na msn, jedyne co chciał o mnie wiedzieć, to kim jestem z zawodu, czemu jadę do Amsterdamu, jak sobie wyobrażam początki, etc. Fakt, chciał, żeby mu wysłać zdjęcie. Po przyjeździe do Amsterdamu dogadaliśmy szczegóły.

Facet jest homo, ma 42 lata, pochodzi z Rumunii, mieszka wAmsterdamie od lat 8. Jak na razie mieszkam u niego 10 dni. Przez te 10 dni nie wydarzyło się nic, co mogloby wskazywać, że ma/miał względem mnie jakieś inne zamiary. Jedyne, na co sobie pozwolił, to komentarz, że dobrze mi z rozpuszczonymi włosami, i że dla niego jestem wciąż chicken-boy. W sumie nie było powodów, żeby traktować to jako obelgę. Na razie nie narzekam i nie powiem więcej, żeby nie zapeszać.

~ przez Kallipygos w dniu sobota, marzec 1, 2008.

Napisz odpowiedź