Prymasi nisko latają – idzie na deszcz

“Więc ochroniarz wziąwszy lupę,
zajrzał prymasowi w dupę,
wielkim cyrklem piuskę zmierzył,
po czym zamknął drania w wieży”.

Wstyd! Hańba! Sromota! Prywata! Hołota!

Dyrekcja portu lotniczego już wysłała do prymasa przeprosiny za kontrolę, której został poddany na lotnisku w Goleniowie, podczas podróży ze Szczecina do Warszawy. Incydent wytłumaczono “bezmyślną gorliwością i bezkrytycznym podejściem do uregulowań prawnych”.

Ha! Dożyłem. Doczekałem. Okazało się wreszcie, że facet w sukience nie podlega kontroli na lotnisku. Brakuje tylko wisienki na torcie, czyli wyrzucenia ochroniarza z roboty.

Jak podało Polskie Radio Szczecin, do południa w poniedziałek dyrektor lotniska w Goleniowie Maciej Jarmusz nie chciał komentować tej sprawy. Po południu Jarmusz postanowił wystosować przeprosiny.

“Bardzo przepraszamy księdza biskupa za postępowanie zgodne z przepisami. Jest nam niesamowicie przykro, że osoba tak ważna dla Rzeczypospolitej, Depozytariusz Morałów Ojca Świętego (nie mylić z niemieckim uzurpatorem) musiał przejść niczym zwyczajny człowiek kontrolę osobistą na lotnisku. Jednocześnie pragniemy zapewnić, że jeśli z naszego lotniska zapragnie odlecieć imam/rabin/pastor, to zostanie poddany kontroli ze szczególnym uwzględnieniem jam ciała a na koniec gruntownie obity. Nie musimy dodawać, że przeprosin nie będzie”. Furto niebieska!

Zachowanie pracownika lotniska tłumaczy “bezmyślną nadgorliwością i bezkrytycznym podejściem do obowiązujących uregulowań prawnych”. Dodał jednak, że “nie mogą one zwalniać ze zdrowego rozsądku i taktu pracowników prowadzących kontrolę bezpieczeństwa”.

Osioł, nie pracownik. Biorą teraz byle kogo. Pewnie jeszcze ateista, co po śmierci papieża ani jedego białego marszu nie zaliczył. Ja bym sprawdził, czy aby na PO nie głosuje. Lub na SLD. Ucieczko grzesznych!

Ks. Kreczmański poinformował, że pismo z przeprosinami nie dotarło jeszcze do prymasa.

Mam dziwne wrażenie, że do urzędników kościelnych to w ogóle mało co dociera. Analfabetyzm jakiś wtórny, czy może cóś innego. Poza tym, szkoda. Może byłby jakiś przeciek do prasy. Dowiedzielibyśmy się, jakich tam farmazonów dyrekcja lotniska nawstawiała.

Jak podkreślił Domagalski, do portu nie wpłynęła żadna skarga na piśmie w sprawie kontroli prymasa. “Sam prymas też się nie skarżył, wręcz przeciwnie dziękował za sprawnie przeprowadzoną kontrolę” – twierdzi Domagalski. Dodał, że na sposób przeprowadzenia kontroli skarżyły się osoby towarzyszące prymasowi.

Jakiż ten prymas wyrozumiały. Nie skarżył się. Dziwne. A mógł zabić.

Kontrolę przeprowadzili pracownicy straży ochrony lotniska. Domagalski potwierdził, że “wprowadzili prymasa do osobnego pomieszczenia, które duchowny opuścił – jak pokazuje zapis kamer – po kilku sekundach” – zaznaczył.

Czyli to był naprawdę szybki numerek. I o te kilka sekund tyle rabanu? A czy prymas zachowywał się w tym pomieszczeniu tak samo, jak Kaczmarek w Mariott’cie, czyli swobodnie, jakby był tam już kolejny raz? Gdzie w tym czasie był Krauze? Ale odbiegam od tematu. Następnym razem lecę w sutannie. I niech mnie tylko ktoś ruszy!

~ przez Kallipygos w dniu poniedziałek, październik 15, 2007.

Jedna odpowiedź to “Prymasi nisko latają – idzie na deszcz”

  1. ryanair em lataja

Napisz odpowiedź